|
|
|
|
|
||||||||
|
Biuletyn Społeczno-Kulturalny
wydawany w Jerzwałdzie od 31 lipca 1991 roku |
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
W Numerze: |
|
|
|||||||||
Rydzykostan
|
Fotografie z szuflady |
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
Fot. Janusz Sokołowski . |
|
|||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|
|
||||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
Rejestr sądowy Sąd Wojewódzki w Olsztynie, sygn. akt I Ns.
Rej. Pr 25/91 Red. nacz. Janusz Sokołowski 14-230 Zalewo Jerzwałd 52a, tel.: 89 758 86-65, kom. 503
312 016 |
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||
|
|
-
Ale doskonałą rzecz tu wyczytałem! Ojciec Rydzyk nie dostał koncepcji na swoją
telewizję Trwam. Pojawił się oczywiście na obu komisjach sejmowych i senackiej
i nic nie wskórał. Celem komisji było przegłosowanie projektu uchwały, która
zalecałaby zagłosowanie projektu uchwały, która Najwyższej Izbie Kontroli
przeprowadzenie kontroli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Co miałby
sprawdzać NIK? Oczywiście kwestie nie
przyznania cyfrowej koncesji dla telewizji Trwam. Stacja Rydzyka startowała w
konkirsie KRRiT wraz z kolkudziesięcioma nadawcami, jednak wyłoniono tyko
czterech zwycięzców.
-
„Nie wierzę piosence, niebieski z niej ptak” – tak było w tej starej piosence i
ja nie uwierzę dopóki to się nie wydarzy naprawdę. Przecież ten Szefie
natychmiast pojedzie do Brukseli na skargę, jak to było w ubiegłym roku, jak
nie dostał forsy na swoje wody geotermalne jak tam krzyczał, „To jest
totalitaryzm!”
-
Tak było Padalczyk, ale przecież nic nie wskórał i Pissssssuarczykom spadło
poparcie mimo ich całego zaangażowania.
- Może i spadło, ale ja w domu muszę nadal
słuchać „Radia Maryja” 24 godziny na dobę. Tu zawsze można usłyszeć słowo Boże
w agresywny sposób szerzone, usłyszeć wielu jedynie słusznych wypowiedzi, jak
to było za komuny. O miłości bliźniego nie ma nawet śladu. U mnie w domu, więc
sytuacja wcale się nie zmieniła tym bardziej, że stara pojechała do Warszawy,
by 21 kwietnia manifestować swoją wierność dla Telewizji Trwam, mimo, że w domu
jej nie mamy. Na dodatek, zostawiła mnie bez żarcia, bo w pośpiechu opuściła
dom.
-
Dla nas ludzi Platformy ważniejsze są działania długofalowe. Poza tym, kogo
wspiera „Tybunowyborcza”, ten jest u władzy.
-
Nie pamiętam Szefie, żeby Pana „Tybunowyborcza” wspierała PiS, Kaczyńskiego, a
przecież byli u władzy tworząc „Ziobrostan” i próbowali budować z Giertychem z
Ligi Polskich Rodzin i świętej pamięci Lepperem z Samoobrony IV Rzeczpospolitą.
Im wystarczył ojciec Rydzyk, i „Radio Maryja”, który zażądał, żeby tak było.
Proboszczowie z dorzucili swoje z ambon.
- Oj mylicie się Padalczyk, mylicie. Wtedy
„Tybunowyborcza” wspierała Platformę. Tylko po wyborach, Pisssssssssuarczycy
nie chcieli z nami zrobić koalicji. Miał być PO-PiS i nie wyszło! Zdradzili nas
po wyborach!
- Może Szef ma rację. Wtedy nawet mówiło się o
premierze z Krakowa, Janie Rokicie z Platformy. Nawet jego żona Neli zapisała
się do PiS-u i była posłem w ubiegłej kadencji posłem na sejm. Tusk pozbył się
Rokity, a Kaczyński jego starej nie wstawiając jej na listę. Wiem, że u Szefa
pracuję tylko dlatego, że głosowałem na Platformę, ale przy urnach omal się nie
pobiłem się z moją starą. Wtedy jeszcze nad Jerzwałdem unosił się duch „Radia
Maryja”. Jedna z naszych mieszkanek Imrdziakowa puszczała od rana do nocy przez
dwie kolumny ustawione na dachu to „ulubione” przeze mnie i ulubione przez moją
starą radio. Nie było na nią sposobu.
- Tak było Padalczyk rzeczywiście sobie przypominam.
Padalczyk nie macie gdzieś przykiszonego piwa, bo mnie coś suszy po
wczorajszym?
-
Mam.
-
No to, co się
ociągacie.
Janusz Sokołowski
|
|
Nad Jerzwałdem nad unosi się duch „Radia Maryja”
Z akt Kazimierza Napiórkowskiego
|
|
|
|
|
Pomysł poświęcenia miesiąca maja Matce Boskiej jest
stosunkowo młody, bo sięga końca XIII wieku. Wprowadził go król Kastylii i
Leonu. Do Polski wprowadzili go jezuici w 1838 roku, ale u nas zwyczaj ten
natychmiast się rozpowszechnił.
Już w latach siedemdziesiątych tamtejszego wieku, ani
dziedzic, ani chłop nie wyobrażali bez tego nowego obyczaju wiosny. Jednak u
nas zamiast modlić się do figur w kościołach wędrowano do przydrożnych
kapliczek. Tam modlono się i śpiewno pieśni maryjne w nadziei, że Matka Boska
wstawi się u Boga Ojca i Syna za skruszonymi grzesznikami. Tak pozostało do
dnia dzisiejszego. Kobiety, które są głównym motorem tego święta, odnawiają te
kapliczki przydrożne, przyozdabiają kwiatami, lampkami choinkowymi i
latarenkami. Od dziesięcioleci więc okoliczni mieszkańcy zbierają się wokół
kapliczek o zmroku, a w dzień zostawiają drobne pieniądze na latarenki i
kwiaty.
w Jerzwałdzie stoją dwie nowe kapliczki oraz krzyż.
Jedna z nich została wzniesiona na gruntach prywatnych i jest niedostępna dla
osób postronnych, druga stoi przy drodze z centrum Jerzwałdu do Witoszewa, przy
posesji państwa Smagałów i chyba przez nich ufundowana jest ogólnie dostępna.
Jednak najbardziej popularne miejsce w centrum przy krzyżu, dekorowane i
utrzymywane w czystości przez Koło Gospodyń Wiejskich „Stokrotka”. U nas obydwie
kapliczki są bliźniaczo podobne architektonicznie. Matka Boska jest umieszczona
za szybą. (Fotografie - Janusz Sokołowski)
|
|
|
|
|
|
|
|
Najwięcej kapliczek na sąsiedniej Warmii
wybudowano na przełomie XIX i XX wieku, przyczyniły się do tego: wzrastający po
objawieniach w niedalekim Gietrzwałdzie kult maryjny, a z drugiej strony
sprzeciw wobec Kulturkampfu (1871 r. fotel kanclerza II Rzeszy objął Otto von
Bismarck, który od samego początku rozpoczął walkę z językiem polskim i
katolicyzmem na Warmii i Mazurach). Swoista religijność ludności warmińskiej
doprowadziła do licznego fundowania kapliczek i krzyży przydrożnych, otaczanych
przez okoliczną ludność czcią. Najczęściej spotykane motywy to figury Maryi,
św. Jana Nepomucena oraz Chrystusa dźwigającego krzyż. Przy kapliczkach
gromadzono się na nabożeństwa majowe, śpiewano pieśni religijne i odprawiano
msze. Kapliczki warmińskie są charakterystycznym elementem warmińskiego
krajobrazu, jak również znakiem rozpoznawczym regionu.
Według jednego z badaczy – Janusza Jasieńskiego na
Warmii w roku 1918 było około 1350 kapliczek. Obecnie szacuje że na Warmii stoi
około 1600 kapliczek.
Do obyczajów majowych
wszedł również świecki obyczaj uczczenia 1 maja jako święto klasy robotniczej.
Przed II Wojną Światową, co bardziej zaangażowanych członków związków
zawodowych zamykano w tym czasie do więzień (zamykano mojego dziadka Kazimierza
Grudnia). Po wojnie stało się największym robotniczym świętem z pochodami,
majówkami, festynami. Do końca komuny 1989 roku. W tym czasie powstała moja
piosenka:
1-maja
Robotniczej
klasy święto, idziesz z twarzą uśmiechniętą,
cieszy
się, że wraz tobą jest kolega, choć on z trwogą wypatruje dyrektora.
Jest
dyrektor, poznał, widział, może w końcu da mi przydział na lodówkę, będę chyba
niósł szturmówkę.
Mogę
krzyknąć przed trybuną: Niech nam żyje nasze biuro! Krzyknę, co kto będzie
chciał, żebym tą lodówkę miał.
Przed
pochodem, przed pochodem wypłacano nam nagrodę.
Tym,
co przyszli oczywiście, będzie piwo i kiełbaski, lecz na koniec i bez łaski.
Start
– najbardziej zasłużeni na trybunie wśród czerwieni
W dole zaś zakłady pracy (szkoły, żłobki i junacy).
Zgodnie
już manifestują, co do tych z trybuny czują,
Wyrażając
swe poparcie za to piwko i za żarcie.
Wolne
tempo, by za szybko nie skończyła się impreza.
Każdy
cywil do pomocy niejednego ma harcerza.
Najmniej
idzie robotników, no cóż czasem tak się zdarza.
Gości
się z dużo naszło więc nie widać gospodarza.
Pieśń
ta nagle tu się kończy, szybciej niż się skończył pochód!
Cóż,
z pochodu w przyszłym roku może dla mnie będzie dochód.
Dzisiaj,
zaledwie po dwudziestu paru latach 1 maja powinien być w Polsce ogłoszonym
Świętem Ludzi Pracy Bez Pracy. Jak szybko zapomniano o zwykłych ludziach. W
Polsce najszybciej w Unii Europejskiej rośnie przepaść pomiędzy biedakami, a
ludźmi zamożnymi. Dotyczy to głównie ludzi młodych, którzy nie mają tu szansy.
Przecież to bezsensowne, żeby praca na czarno stawała się normą.
Pochód
1-szomajowy z tej okazji pokazywany telewizji i teatr w postaci szefa SLD
Millera i szefa Ruchu Palikota był
żenującym widowiskiem.
Według przewodniczącego Waldemara
Żebrowskiego „Pomysł przyznawania
w Olsztynie tego rodzaju nagrody zrodził się jeszcze w 1987 roku, w trakcie
kilkakrotnych rozmów, jakie prowadziłem z Krzysztofem Stachowskim, ówcześnie
aktywnym miejscowym działaczem kulturalnym. Wkrótce wokół idei nagradzania
zasługujących na to wybitnych postaci w regionie skupiła się grupa osób o
umiarkowanych poglądach z kręgów ludzi nauki, kultury, sztuki, literatury,
prasy i polityki.
Wszystkim przyświecała jedna myśl — w świecie
kulturalnej unifikacji, lansowania przez komunistyczne władze określonych
postaw i wzorców stworzyć swoistą tego przeciwwagę. Postanowiliśmy więc
honorować wyróżnieniem tych, którzy potrafili być zawsze wierni sobie i swojemu
dziełu, mało tego, są w swej pracy nadal aktywni i nadal twórczy. Nieprzypadkowo
owo docenienie i uhonorowanie laureata widzieliśmy w patronie nagrody, także w
jego tytule Biskupa, sugerującym naszą niezależność w stosunku do ówczesnej
polityki kulturalnej.
W takiej atmosferze rozważań ukształtowała się
Kapituła Nagrody, której zostałem przez gremium wybrany przewodniczącym. Jej
pierwszy skład tworzyli nadto: prof. Tadeusz Maria Gelewski, Krzysztof Marek
Stachowski, Tomasz Śrutkowski, Józef Jacek Rójek, Henryk Oszczakiewicz i
Tadeusz Willan. Niestety, w 1990 roku Henryk Oszczakiewicz zmarł, Tadeusz
Willan natomiast przestał uczestniczyć w pracach Kapituły wraz z upadkiem dwutygodnika
„Warmia i Mazury", którego był redaktorem naczelnym. Ich miejsce zajęli
Wiktor Marek Leyk oraz Tadeusz Steigert. Szeregi Kapituły uzupełnił do stanu obecnego
w 1997 roku Saturnin Fadrowski.
Od początku Kapituła wiedziała, iż do ideowych
założeń, jakie stawia sobie regulamin Nagrody imienia Biskupa Krasickiego,
trzeba znaleźć jakąś bezpieczną płaszczyznę polityczną, która broniłaby cale
przedsięwzięcie przed przewidywanymi utrudnieniami ze strony zawsze czujnej
siły przewodniej. A byt to przełom lat 1988-1989, z dobrze umocowanymi w
naszym regionie rządami ekipy zrodzonej w stanie wojennym. Wybór padł na
lokalny układ stworzony w Stronnictwie Demokratycznym.
I tak pierwszą regionalną inicjatywą nowego Prezydium
Rady Okręgu SD w Olsztynie było podjęcie w dniu 13 stycznia 1989 roku decyzji o
powołaniu do życia Nagrody imienia Biskupa Ignacego Krasickiego. Miała ona być
wręczana co roku w czasie uroczystości obchodów rocznicy Konstytucji 3 Maja.
Nagrodę od początku stanowił medal pamiątkowy ufundowany i przekazany na ten
cel przez Zarząd Oddziału Związku Literatów Polskich w Olsztynie oraz kwota
pieniężna pochodząca od członków Kapituły. Przy czym należy tu przypomnieć, iż
Medal Biskupa Ignacego Krasickiego z dewizą na awersie „Godzien Kraj
Kochania...", projektu Barbary Lis-Romańczuk, funkcjonował już wcześniej.
Jego pomysłodawcą był w 1978 roku Leonard Turkowski, ówczesny prezes
olsztyńskiego oddziału ZLP Medal przyznawano członkom oddziału oraz osobom
przez niego wytypowanym za „twórcze i interesujące prace związane z życiem
literackim na Warmii i Mazurach". Z czasem przedsięwzięcie to zanikło.
Ustanowienie Nagrody Imienia Biskupa Ignacego
Krasickiego zostało wyjątkowo źle odebrane w tzw. kręgach pezetpeerowskich
mędrców. Byłem, jako przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego na Warmii i
Mazurach oraz przewodniczący Kapituły Nagrody, kilkakrotnie namawiany do zaniechania
jej wręczania. Jeszcze w dniu 3 Maja 1989 roku, na godzinę przed rozpoczęciem
uroczystości na zamku olsztyńskim, ponowiono tę sugestię, zaznaczając, że
„jest to dobra rada". Nagroda została jednak wręczona. Wkrótce nastały
lata dziewięćdziesiąte, nastąpiły w kraju zmiany ustrojowe, nie była już
potrzebna nagrodzie jakakolwiek płaszczyzna polityczna. Można powiedzieć, iż
od 1990 roku Nagroda imienia Biskupa Ignacego Krasickiego stała się
wyróżnieniem przyznawanym przez grono osób prywatnych, olsztyńskich działaczy
kultury i polityki, ludziom zasłużonym dla regionu Warmii i Mazur. Wokół
Kapituły udało się zgromadzić kilku życzliwych Nagrodzie mecenasów. Niezmienna
od dziesięciu lat pozostała natomiast cała organizacyjna oprawa. Nagroda
wręczana jest nieodmiennie w rocznicę Konstytucji 3 Maja i zawsze na zamku
olsztyńskim — dawniej w Sali Biskupa Marcina Kromera, od kilku lat w
obszerniejszej Sali Kopernikowskiej”.
Dotychczasowi laureaci:
· 1989 - Tadeusz
Matulewicz
· 1990 - Henryk
Syska
· 1991 - Lucjan
Czubiel
· 1992 - Andrzej
Wakar
· 1993 - Hieronim
Skurpski
· 1994 - ks. Jerzy
Steckiewicz
· 1995 - Stefan
Połom
· 1996 - Ryszard
Czerwiński
· 1997 - Bolesław
Marschall
· 1998 - Krzysztof
Daukszewicz
· 1999 - Tadeusz
Ostojski
· 2000 - Jerzy
Ignaciuk
· 2001 - Marion
Donhoff
· 2002 - Stanisław
Ryszard Piechocki
· 2003 - Stefan
Brzozowski
· 2004 - Jan
Purzycki
· 2005 - Jan
Chłosta
· 2006 - Piotr
Bałtroczyk
· 2007 - Kira
Gałczyńska
· 2008 - Władysław
Ogrodziński
· 2009 - Władysław
Katarzyński
2010 - Barbara
Hulanicka
·
2011 - Andrzej Sakson
Poniżej kilka
moich fotografii z uroczystości z roku 1998 gdy nagradzano Krzysztofa
Daukszewicza oraz moja nowsza piosenka nigdzie nie chciana:
Pochód
W Warszawie miał być jeszcze
raz puszczony, pochód, więc Giertych żywił wstręt.
Parada gejów i innej hołoty,
Giertych chciał działać, by poszło im do pięt.
Mocno wspierali go
Pissssuarczycy. Ich też mierziło, co orzekł jakiś sąd.
Europejski – a to
skurczybyki! My z Europy takiej wspólnej chcemy won!
Albośmy to, jacy tacy, jacy
tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim pozdrowieniem) byle
było żywo!
Ten lekarz nigdy więcej już
nikogo! Wykrzyczał Ziobro minister w świetle lamp.
I w reżimówce film
pokazywali, jaki łapownik ten doktor, jaki cham!
Inny znów doktor pobierał
organy od takich, w których się jeszcze życie tli.
A tu strajkować jeszcze mają
czelność chamy w kamasze wszystkich – rzekł Dorn i uniósł brwi.
Albośmy
to, jacy tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim
pozdrowieniem) byle było żywo!
Daukszewicz
w prasie twierdził, że w Opolu w kabaretonie nie chcieli puścić go.
W
rzeczywistości teksty były słabe, jak tu oceniać coś, kiedy nie ma, co?
Jak
tu budować tą Rzeczpospolitą, gdy ABW nikt nie chce u swych drzwi?
Ktoś
się zastrzelił tylko przez przypadek, no i dlatego pełno było krwi!
Albośmy
to, jacy tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim
pozdrowieniem) byle było żywo!
Towarzysz
Lepper znowu był na drogach, „Słoneczko Peru”, u Donalda lśni.
Don
Lato nam uzdrowi polską piłkę, Kaczora podpis znaczył tyle, co i nic?
Od
prezydenta mogliśmy się nauczyć, jak zrobić Bolka, a innym razem nie!
Jak
hymn zaśpiewać, żeby w końcu wyszło, a że nie wyszło, każdy o tym wie!
Albośmy
to, jacy tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim
pozdrowieniem) byle było żywo!
Gdy
pod Smoleńskiem upadł nasz Tupolew, naiwny byłem, że to w końcu „chwatit”,
Że
będzie koniec wojny „Polsko-Polskiej”, bo to bez sensu wobec śmierci sióstr i
braci.
Tu
jednak leciał przekręt za przekrętem, by tylko zostać naszym prezydentem!
Jarosław
krzyczał: - W imię tego, ja kocham Oleksego i już nie będą „głowy rżnięte”!
Albośmy
to, jacy tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim
pozdrowieniem) byle było żywo!
I
dalej mówił, że on sam po tej stracie, to nawet naszych ruskich braci.
Może
nie wszystkich, lecz bez Gruzina, który jedyny się zeszmacił!
A
tylko, jak zostanie prezydentem, to sam otworzy paradę gejów i lesbijek,
Aby
cały świat mógł się przekonać, że on jednak nie jest „świńskim ryjem”!
Albośmy
to, jacy tacy chłopcy Wszechpolscy poprosimy piwo (z hitlerowskim
pozdrowieniem) byle było żywo!
Janusz
Sokołowski
|
Zwycięzca! |
Bardzo lubię tą fotografię jeszcze nie upozowaną - Od góry stoją
członkowie Kapituły - od lewej - Saturnin Fadrowski, Marek Leyk, Józef Jacek
Rojek, Waldemar Żebrowski, Tadeusz Steigert, Tadeusz Maria Godlewski,
Krzysztof Marek Stachurski, siedzą laureaci - od lewej - Lucjan Czubiel,
Tadeusz Marschall, Henryk Panas, Krzysztof Daukszewicz, Stefan Połom, Edward
Matulewicz i Ryszard Czerwiński. |
|
|
Zwycięzca z Danutą Sokołowską, (autorka pracy
magisterskiej o Krzysztofie). |
Zwycięzca z Tomkiem Śrutkowskim i Waldemarem Żebrowskim. |
Zwycięzca z Wieśkiem Niderausem i Zbyszkiem Wątorskim |
|
|
Siostrzenica Teresa, siostra
Stanisława i szwagier. |
Zwycięzca z Markiem Leykiem. |
Zwycięzca gratulującym mu Henryk
Panas i obok Stefan Połom. |
|
|
|
Zwycięzca z Wojtkiem Sobolem – obok medal, który jest
wręczany z tej okazji. |
. |
|
|
|
. |
. |
|
|
|
|||
|
|
|||
|
|
|||
|
Małgosia Daukszewicz-Kreczmar –
rok 1994 w domku w Nartach koło Szczytna. Fotografia Janusz Sokołowski. |
|
|
|
|
|
|
|
Fotografie Janusz Sokołowski.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Potrzebny jest Ci Adobe Reader.
Po ściągnięciu na twardy dysk nie marnuj tuszu przed wydrukowaniem!
Możesz wydrukować
dwustronnie. Masz wtedy w domu ten biuletyn w takiej postaci, tak ja wysyłam po
wydrukowaniu do biblioteki publicznej w Olsztynie.