|
|
|
|
|
||||||
|
Biuletyn Społeczno-Kulturalny wydawany w Jerzwałdzie od 31 lipca 1991
roku |
|
|
|||||||
|
|
|
|
|||||||
|
W Numerze: |
|
|
|||||||
|
|
|
|
|
||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
||||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
|
|||||||
|
|
|
||||||||
|
Rejestr sądowy Sąd Wojewódzki w Olsztynie, sygn. akt I Ns.
Rej. Pr 25/91 Red. nacz. Janusz Sokołowski 14-230 Zalewo Jerzwałd 52a, tel.: 089 758 86-65, kom. 0 503 312 016 |
|
||||||||
|
|
-
Ajajaj! – Krzyknął „Były” znad „Trybunowyborczej”. –
Chodźcie no tu Padalczyk, szybko. Ale jaja nad jajami.
-
Ożesz jasna cholera, chyba rzeczywiście coś się stało szefie
mój ulubiony – skłamał, jak zwykle, Jan Padalczyk wyrwany ze swojego ulubionego
stanu zadumy. Przecież szef zupełnie inaczej krzyknął, niż krzyczy zazwyczaj.
-
Padalczyk, a jak ja krzyczę zazwyczaj?
-
Ajajajajajajajaj! No, ale cóż się takiego stało?
-
Kaczyński zbiera i zbierał haki na naszych i nie tylko na
naszych. A co on może za przeproszeniem znaleźć na Radka Sikorskiego, jednego z
naszych potencjalnych kandydatów na prezydenta.
-
Oj szefie może znaleźć. Na przykład może znaleźć, że
Sikorski jest antysemitą!
-
Was chyba pogięło Padalczyk, przecież żona Sikorskiego Anne
Applebaum jest Żydówką, więc jak Sikorski może być antysemitą!
-
Oj szefie może! Po tylu latach małżeństwa może! Może
przecież mieć po prostu dość swojej żony! Ja zmuszany przez moją starą od tylu
lat do słuchania „Radia Maryja” i Ojca Rydzyka też stałem się antysemitą, chodź
zupełnie z innej przyczyny. Z powodu indoktrynacji, która się tam sączyła.
-
Padalczyk, możemy się cieszyć z naszych osiągnięć na
zimowej olimpiadzie w Vancouver. Medali więcej niż na
poprzedniej. Małysz dwa srebra, Kowalczyk też. Tak nie było za
Pisssssssuarczyków.
-
Szefie,
a wie szef, czemu Małysz nie zdobył złotego medalu?
-
No?
-
Żeby
zrobić na złość temu komentatorowi sportowemu z jedynki. Sam, jak słyszę tembr
jego głosu i sposób komentowania prawie zawsze rzygam nawet bez żadnej gorzały
czy wina. Bardzo się cieszę, że nasi w drużynowym konkursie dali ciała. Tamten
o mało nie padł z wściekłości.
-
Oj
Padalczyk, Padalczyk gdyby to miało jakiekolwiek znaczenie? Przecież ten
komentuje to, co widzi na własne oczy, bo po to go tego Vancouver posłali.
-
A
skąd szef wie, że to leci na żywo? A nie z jakiejś skrzyni i nasi tam wcale
żadnego medalu nie zdobyli, tylko jest film fabularny puszczany na Woronicza?
-
To
niemożliwe Padalczyk, bo telewizja na Woronicza jest w rękach Pis-u i SLD. I
oni przypisują sobie sukcesy naszych sportowców na tej olimpiadzie. Więc
puszczają na żywo.
-
Niemożliwe,
a ja szefowi mogę szybko udowodnić! Przecież tego cholernego Klosa już nie mogę
oglądać po raz setny i to czarno-białego. Stara wpatrzona jakby oglądała
pierwszy raz. Więc z tej skrzynki Kaczyńskiego mogą puszczać, co chcą. Zobaczy
szef, że im bliżej będzie wyborów, tym Kaczyński będzie mocniejszy.
-
I
Pissssssssuarczykom wzrośnie!
-
Szefie, u nas w gminie nastała moda do skracanie nazwisk,
jak powiedział mój syn Kacper.
-
Nie słyszałem Padalczyk o takiej modzie.
-
A to Jarosław N., a to Bogdan H., a to Andrzej D.!
-
Faktycznie. Padalczyk, nie macie gdzieś przykiszonego piwa,
bo mnie suszy po wczorajszym.
-
Mam. Nawet po dwa.
-
No to, co się ociągacie!
Janusz Sokołowski
|
Tyle lat musiałem udawać kogo
innego, że sam nie wiem, kim ja w końcu jestem? Bogdanem H., czy prawdomównym
Bogdanem H.? |
|
Od
pewnego czasu śledzę z podziwem zmagania Ryszarda Cympla z Bogdanem H.
Oczywiście, że od samego początku jestem po stronie prawdomównego Ryszarda,
którego znam od lat, a nie po stronie krzywoprzysięscy Bogdana H. Najbardziej w
tym wszystkim budujące dla mnie jest to, że stanęli po stronie Ryśka pracownicy
jego referatu Kasia Jendrnalik i Heniek Pater ryzykując utratę pracy, o co w
ich przypadku bardzo łatwo.
Czemu piszę o Bogdanie H. jako krzywoprzysięzcy? Bo
poświadczył nieprawdę w sądzie w roku 2005 gdzie zeznawał jako „były” burmistrz
po moim artykule „Radni naprawiają błąd, nie będzie prezentu dla N.” w
POMEZANIAE na temat prywatyzacji naszego gminnego „Ośrodka Zdrowia”.
Dla przypomnienia fakty:
Na odbiorze technicznym w roku w 2004 okazało się, że nasz
nowy „Ośrodek Zdrowia” nie spełnia jakichś norm i przepisów, wobec powyższego
Państwo N. zwrócili się do gminy o tymczasową „prywatyzację” naszego ośrodka. W
szybkim czasie mieli pobudować swój spełniający wszystkie wymagania. Nawet
kupili grunt pod budowę ośrodka w samym Zalewie.
I na tym skończyli wszelkie swoje wysiłki! Grunt w Zalewie
leży odłogiem. Od kiedy w sądzie (w 2005 roku) pojawił się wtedy „były” i
obecny burmistrz Bogdan H. i wziął ich w obronę, Państwo N. wiedzieli, że z
jego strony nigdy nie spotka ich żadna krzywda i nikt w przyszłości nie będzie
dociekał i drążył tego tematu. Jednak dla przypomnienia Jarosław N. był w
poprzedniej kadencji z komitetu wyborczego „Zgoda i kompetencje” Bogdana H.
Ja zapłaciłem Państwu N. po procesie o zniesławienie w
sądzie w Elblągu za to, że napisałem prawdę o nieprawidłowościach przy
prywatyzacji naszego Ośrodka Zdrowia w Zalewie! Przecież do tego czasu
jesteśmy skazani na monopol Państwa N.
Czemu się nie odwoływałem? Bo kwota zasądzona mi wtedy nie
była wielka, a zrozumiałem, że nie mam co liczyć na pomoc swojego burmistrza.
Ja po powrocie z sądu i po rozmowie z Andrzejem D. przeszedłem przyśpieszony
kurs Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu tak zwanego WUML-u. Andrzej D. powiedział ze śmiechem: –Trzeba
było pisać Państwo N., wtedy „guzik” by ci zrobili.
Później okazało się, że w tamtym czasie największe prezenty
od naszego burmistrza Andrzeja D. otrzymali ludzie z komitetu wyborczego
Bogdana H., a było ich w radzie tylko trzech. Państwu N. sprawiono „w
prezencie” nasz gminny Ośrodek Zdrowia, żonie Pana Jana L. przedłużono
dyrektorowanie w szkole podstawowej w Zalewie. Dlaczego?
Bo ci radni w tamtym czasie, jako członkowie komisji
budżetowej żądali (od nich wyszła inicjatywa!) natychmiastowych podwyżek dla
burmistrza. Co prawda nie znaleźli przez ponad pół roku sprzymierzeńców.
Wszyscy pamiętaliśmy deklaracje Andrzeja D., że jemu nie zależy na pieniądzach,
bo jest zamożny. Chce jedynie swoje umiejętności z biznesu przenieść na grunt
gminy w celu pozyskania środków finansowych.
Po ponad pół roku pierwsze podwyżki dla Andrzeja D. zostały
przegłosowane przy sprzeciwie zaledwie dwójki radnych. Moim i Wandy
Skolimowskiej. Oczywiście, że wnioskodawcy podwyżek Jarosław N. i Jan L. byli
za.
Ryszardzie cieszę się,
że zwycięża prawda. Brawo Ryśku, brawo Kasiu, brawo Heńku!
Jasełka 2
13 lutego 2010 roku o godzinie 16.00 w świetlicy wiejskiej w
Jerzwałdzie dzięki Grażynie Neubauer obejrzeliśmy Jasełka. Oprócz spektaklu
prezentującego ucieczkę świętej Rodziny do Betlejem, narodziny Jezusa, pokłon
Trzech Króli mogliśmy podziwiać i zakupić na kiermaszu wyroby uczestników
Warsztatów Terapii Zajęciowej z Kwidzyna.
Jasełka przygotowała instruktor Pracowni Artystycznej, Joanna Postawa-Wolnik. Cele, jakie stawia sobie i swym
podopiecznym prowadząca Pracownię Artystyczną to między innymi: rozbudzenie
wyobraźni i wrażliwości muzycznej, rozbudzenie motywacji do rozwoju własnych
zdolności i umiejętności, wspieranie inwencji twórczej uczestników, poznanie
pieśni, piosenek religijnych, patriotycznych, biesiadnych i rozrywkowych, nauka
i doskonalenie gry na instrumentach muzycznych (keyboard, gitara, akordeon,
proste instrumenty perkusyjne), zapoznanie uczestników warsztatów z wybranymi
utworami muzyki poważnej, nauka prawidłowej emisji głosu oraz dykcji i
wyrabianie systematyczności i wytrwałości.
Spektakl przygotowany przez Joannę
Postawa-Wolnik jest pierwszym przygotowanym przez nią i wystawionym dla
szerszej publiczności. W spektaklu udział wzięli: Joanna Neubauer, Marcelina
Staniaszek, Mariusz Kobuz (Król), Przemysław Strzelec (Król), Mirosław
Stefanowicz (Król) Agnieszka Kisiel (na wózku) Anna Chęsiak (Matka Boska),
Łukasz Godzik (śpiew) Cezary Szybułowski (keyboard), Grzegorz Cyzel, Urszula Holz
(niewidoma), Bogdan Machowski, Grzegorz Cielątka.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Występujący w Jasełkach aktorzy wspaniale
odtworzyli atmosferę Świąt Bożego Narodzenia. Przebrani, w wyjątkowej urody
stroje śpiewali kolędy, recytowali wiersze i prozę, wciągając widownię we
wspólne kolędowanie. Gdy Jasełkowy spektakl dobiegł końca występujących aktorów
nagrodzono gromkimi brawami. Po krótkiej przerwie, w czasie, której można było
zakupić prace uczestników warsztatów terapeutycznych, mogliśmy ponownie posłuchać
koncertu w wykonaniu tychże aktorów. Były popularne pieśni biesiadne, klasyka
rocka i wspaniale zaśpiewane arie operetkowe. Występy zakończono ogólnym
aplauzem, były bisy i wykonania na bis. Trudno było rozstać się obydwu stronom.
Dawniej, w wielu społeczeństwach, jeśli w
rodzinie rodziło się dziecko upośledzone fizycznie lub umysłowo uważano je za
dar Boga, wymagające dużo więcej miłości, dużo więcej opieki. Było inne, było
niezwykłe, a nie tak jak dziś gorsze, często niechciane, będące przyczyną
wstydu dla całej rodziny. Ktoś, kiedyś powiedział, że kiedy przychodzi na świat
Takie dziecko to rodzi się Anioł. I ten Anioł jest kontrolerem, kontrolerem
naszego humanitaryzmu, naszej umiejętności współodczuwania, umiejętności
dzielenia się swoim życiem z tymi, którzy tego tak bardzo potrzebują. Jasełka
wystawiane w śnieżny lutowy wieczór uzmysłowiły widzom, że tak naprawdę wszyscy
jesteśmy tacy sami, a tym, którzy je wystawili należy się olbrzymi szacunek.
Danuta Sokołowska
2 lutego 2010 roku Koło Gospodyń
Wiejskich „Stokrotka” zorganizowało w czasie ferii zimowych dla dzieci i dla
młodzieży szkolnej imprezę gier i zabaw. W czasie zajęć przeprowadzono wiele
konkursów, po których nagradzano najlepszych z każdej grupy wiekowej. Panie z
KGW przygotowały też poczęstunek dla dzieci domowego wypieku. Ciasta smakowały
wszystkim. Wśród dorosłych i wśród dzieci zainteresowanie wzbudziła wizyta w
„muzeum przyrodniczo-edukacyjnym” w sali Zespołu Parków Krajobrazowych w
Jerzwałdzie.
(kron)
|
. |
|
|
. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
19 lutego 2010 pożegnaliśmy na
naszym cmentarzu Weronikę Rybaczuk. Nasza matka przeżyła 78 lat. Urodziła się
15 lutego 1932 roku pod Wilnem w miejscowości Piliny. Po wybuchu II Wojny
Światowej ojciec Michał został wcielony do armii, po czym znalazł się w wojsku
u generała Andersa, pokonując cały szlak. W roku 1940 zginęła jej matka w
czasie żniw od uderzenia pioruna podczas burzy. Po wojnie matka została
przeniesiona w 1945 roku w razem z bratem Radosławem w ramach repatriacji do
Polski (ona do Ornety, brat do Olsztyna).
W roku 1948 po powrocie ojca z
Anglii poprzez PCK zamieszkali w Dobrzykach. W roku 1950 zawarła związek
małżeński z Franciszkiem Rybaczukiem. Po otrzymaniu stałej pracy przez ojca
jako drużnika zamieszkali w służbowym domu w Jerzwałdzie, w którym mieszkała do
śmierci. W tym czasie zajmowała się prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. To
znaczy mnie - urodziłem się w 1952 roku, siostrę Irenę od 1952 roku i
Stanisława urodzonego 1966 roku.
Dziękuję wszystkim, którzy tego
dnia przyszli się pożegnać z naszą matką.
Antoni Rybaczuk
|
Weronika Rybaczuk. |
W gronie rodzinnym |
|
|
|
|
|
|
|
Ceremonia pogrzebowa na naszym cmentarzu. |
|
Z akt Kazimierza Napiórkowskiego
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|